Zakup maseczek chirurgicznych

Obostrzenia i zalecenia rządowe w związku z pandemią ciągle się zmieniają i czasem trudno za nimi nadążyć. Nowe przepisy wchodzą w życie z dnia na dzień, nie ma czasu się przygotować, trzeba szybko kupować potrzebne produkty, zanim ubiegną nas inni. Pamiętam puste półki po mydłach i środkach antybakteryjnych w drogeriach, przez wiele tygodni stały na nich ostatnie preparaty, których nikt nie chciał, a normalne dostawy wróciły po jakimś czasie. Teraz na szczęście jest już lepiej.

Specjalne maseczki ochronne

specjalne maseczki chirurgiczne 1000 sztMam w domu zawsze zapas płynu do dezynfekcji, jak również mydło antybakteryjne. W torebce noszę żel antybakteryjny o owocowym zapachu, który umila mi jego stosowanie. Często też myję ręce, zmieniam ubranie, noszę rękawiczki. Ostatnio jednak zainteresował mnie temat maseczek. Sama zwykle nosiłam maseczkę bawełnianą, latem zdarzało mi się zakładać przyłbicę, by się nie przegrzać na słońcu. Jak wychodziłam do sklepu to czasem zarzucałam na twarz szalik albo chustkę. A tu nagle ministrowie i doradcy stwierdzili, że przyłbice czy chusty nie są dobre i można nosić tylko specjalne maseczki z filtrami, takimi jak stosują lekarze, czy też niektórzy pracownicy w firmach np. tam gdzie są pyły. Postanowiłam nie zwlekać, bo jak już o czymś wspominają to zawsze potem nagle jest zwrot akcji i trzeba szybko się dostosować. Postanowiłam zamówić specjalne maseczki chirurgiczne 1000 szt. Stwierdziłam, że jak jednak się nie przydadzą to mogę je odsprzedać, ale przynajmniej będę przygotowana. Jako że codziennie wychodzę z domu to zużywam przynajmniej dwie maseczki. Tysiąc sztuk nie wydawało mi się zatem dużą liczbą, a do tego przy takich hurtowych zamówieniach można negocjować zniżki. Po kilku dniach okazało się, że nowe obostrzenia weszły w życie i nagle wszyscy rzucili się na maseczki. W sklepach ich brakowało, a jak były to w kosmicznej cenie, o wiele droższe niż te co ja kupiłam. Byłam zadowolona z tego, że działałam zapobiegawczo i miałam wszystko pod kontrolą. Po wejściu nowego prawa znajomi i rodzina to mnie pisali czy bym im nie odsprzedała chociaż kilku maseczek zanim zrobią swoje zamówienie. Miałam ich tyle że się zgodziłam.

Cieszę się, że dokonałam dobrego zakupu w atrakcyjnej cenie. Nadal mam duży zapas maseczek, więc mogę zużywać do woli, a czasem jeszcze pożyczam je innym. Przyłbicę wyrzuciłam do kosza, bo podobno jest nieskuteczna a tylko szkodzi, ale maseczki bawełniane zostawiłam na wszelki wypadek. Grunt, że mogę bezpiecznie wychodzić z domu i nikt mi nie da mandatu za brak maski.